Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

April 29 2015

December 30 2014

to naprawdę bardzo źle
piję, palę i żyję
żyję
wiesz
to śmieszne słowo
płynnie
w alkoholu
przepływa mi
każdy dzień
nie tak
nie tak miało być
mówiłeś coś innego
ale przecież
zawsze mówiłeś dużo
— Marta Kostrzyńska
Tags: poezja
Reposted frommhsa mhsa viaflesz flesz

"Sobota"

Boże jaki miły wieczór
tyle wódki tyle piwa
a potem plątanina
w kulisach tego raju
między pluszową kotarą
a kuchnią za kratą
czułem jak wyzwalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość  

możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywacz rozwoju małych miasteczek
ale
         mam w dupie małe miasteczka
         mam w dupie małe miasteczka
         mam w dupie małe miasteczka

Andrzej Bursa

Reposted fromwysypiskosmieci wysypiskosmieci viaflesz flesz

December 28 2014

Halina Poświatowska *** "Odłamałam gałąź miłości..."

odłamałam gałąź miłości 
umarłą pochowałam w ziemi 
i spójrz 
mój ogród rozkwitł 

nie można zabić miłości 

jeśli ją w ziemi pogrzebiesz 
odrasta 
jeśli w powietrze rzucisz 
liścieje skrzydłami 
jeśli w wodę 
skrzelą błyska 
jeśli w noc 
świeci 

więc ją pogrzebać chciałam w moim sercu 
ale serce miłości mojej było domem 
moje serce otwarło swoje drzwi sercowe 
i rozdzwoniło śpiewem swoje sercowe ściany 
moje serce tańczyło na wierzchołkach palców 

więc pogrzebałam moją miłość w głowie 
i pytali ludzie 
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu 
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy 
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt 

chwyciłam miłość aby ją połamać 
lecz giętka była oplotła mi ręce 
i moje ręce związane miłością 
pytają ludzie czyim jestem więźniem
Reposted byechoesfromonetoanothersecalecornutuumsymultanakajajajapanato

December 27 2014

Halina Poświatowska *** "drzazga mojej wyobraźni"

drzazga mojej wyobraźni
czasem zapala się od słowa
a czasem od zapachu soli
i czuję jak pode mną
przestępuje z nogi na nogę okręt
i ocean jest niezmierzony
bez żadnego brzegu
zamknięta w łupinie drewna
jestem cudownie wolna
nie kocham nikogo 
i niczego
Reposted bywstydem wstydem

December 26 2014

2580 cd5d 500
Reposted fromAgnik Agnik viapomsa pomsa

December 25 2014

Ezra Pound "Wyspa na jeziorze"

O Boże, o Wenus, o Merkury, patronie złodziei!
Spraw, abym we właściwym czasie posiadł sklep
z tabaką:
Małe jasne pudełka
schludnie na półkach
poustawiane.
I rozpylony zapach tureckiej machorki
i prasowany tytoń
jasny Virginia
rozsypany w oszklonych
gablotkach
I małą wagę o szalach niezbyt tłustych,
I żeby, przechodząc, prostytutki wpadały na słowo
Na błyskotliwe słówko, albo przypiąć włosy.

O Boże, o Wenus, o Merkury, patronie złodziei!
Użycz mi mały sklep z tabaką,
lub jakikolwiek daj zawód,
Byle nie tę przeklętą profesję pisarza,
który musi się ciągle z własnym 
mózgiem porać.

_____________
W przekładzie Haliny Poświatowskiej
Reposted byjointskurwysynechoesfromonetoanotherpomsa

Halina Poświatowska *** "Z tęsknoty pisze się wiersze"

z tęsknoty pisze się wiersze 
z bolesnej 
drążącej śpiewny owoc ciała 
patrząc na samotne palce 
mogę wysnuć pięć poematów 
dotykając moich napiętych ust 
szepczę 
i słowa - rozkołysane rytmem wielkiej wody 
plotą się w wiersze 
mokre 
bardzo słono biegną poprzez twarz

Halina Poświatowska "Poprzez uśmiech"

do mnie przyjdziesz 
przygryzłszy wargi 
gdy już spłoniesz 
w zielonym ogniu książek 

moje ręce 
przytulą cię 
okrytego 
kurzem dróg których nie przeszedłeś 

ciemne tajemnice istnień 
wypijesz z moich ust 

i na moim ramieniu 
wyliczysz 
ile jest nieskończoność mnożona przez wieczność 

liczydłem znakomitym 
będą niepoliczone włosy 

piersi - złote połowy 
ziemi która jest twoim domem 
i ulice wszechświatów 
po których idziesz lekko 
moje nogi przed tobą 

tak będziesz zgarniał wiedzę 
nieprzebraną zamkniętą 
w rytmie mojej tańczącej krwi

Halina Poświatowska *** "W twoich doskonałych palcach"

w twoich doskonałych palcach 
jestem tylko drżeniem 
śpiewem liści 
pod dotykiem twoich ciepłych ust 

zapach drażni - mówi: istniejesz 
zapach drażni - roztrąca noc 
w twoich doskonałych palcach 
jestem światłem 

zielonymi księżycami płonę 
nad umarłym ociemniałym dniem 
nagle wiesz - że mam usta czerwone 

- słonym smakiem nadpływa krew -

October 31 2014

Tags: poezja
Reposted fromstrumienpola strumienpola viaredshadow redshadow

October 13 2014

Sylvia Plath "Bezsenny"

Nocne niebo jest tylko rodzajem kalki,
Niebiesko-czarne, podziurawione punktami gwiazd,
Co przepuszczają światło, otwór po otworze - -
Światło białe jak kość, jak śmierć, poza tym wszystkim.
Pod oczyma gwiazd i rozwartymi ustami księżyca
On cierpi na pustynnej poduszce, bezsenność
Rozpościera wokoło swój drobny, drażniący piasek.

Wciąż i wciąż stary, ziarnisty film
Ujawnia dawne kłopoty - - słotne dni
Dzieciństwa i młodości, lepkie od marzeń,
Twarze rodziców na wysokich łodygach, na przemian surowe i zapłakane,
Ogród zrobaczywiałych róż, które skłaniały go do łez.
Czoło ma wypukłe jak worek kamieni.
Wspomnienia walczą o miejsce dla twarzy jak zapomniane gwiazdy filmowe.

Jest odporny na pigułki: czerwone, fioletowe, niebieskie -
Które tak ożywiały nudę długiego wieczoru!
Te słodkie planety, których działanie zapewniało mu
Życie przechrzczone w nie-życie na chwilę
I rozkoszne przebudzenie dziecka bez pamięci.
Teraz pigułki są zużyte i niedorzeczne jak klasyczni bogowie.
Ich makowo-nasenne barwy nic mu nie pomagają.

Jego głowa jest zamknięta głębią szarych zwierciadeł.
Każdy gest natychmiast umyka w dół alei
W niknącej perspektywie, a jego znaczenie
Wycieka jak woda z otworu gdzieś w oddali.
Nie żyje odosobniony, w nie osłoniętym pokoju,
Odkryte szpary jego oczu stężały rozwarte
Na nieprzerwane migotanie błyskawic sytuacji.

Przez całą noc na granitowym podwórku niewidzialne koty
Jęczały jak kobiety lub uszkodzone instrumenty.
On wyczuwa już światło dnia, swą białą niemoc,
Pełzającą z kapeluszem pełnym trywialnych powtórzeń,
Teraz miasto jest obszarem radosnych świergotów,
I wszędzie ludzie o pustych i srebrnych jak mika oczach
Jadą rzędem do pracy, jak po niedawnym praniu mózgów.

October 08 2014

Sylvia Plath "Jestem pionowa"

Lecz wolałabym być pozioma.
Nie jestem drzewem zakorzenionym w ziemi,
Ssącym minerały i macierzyńską milość,
Żeby każdego marca rozbłysnąć liściem,
Nie jestem też tak piękna jak kląb ogrodowy,
By wzbudzać okrzyk zachwytu wspaniałą barwą,
Nieświadoma, że wkrótce utracę swe płatki.
W porównaniu ze mną drzewo jest nieśmiertelne
A główka kwiatu bardziej godna podziwu.
Ja zaś pożądam długowieczności drzewa i śmiałości kwiatu.

Dzisiejszej nocy, w bladym świetle gwiazd,
Drzewa i kwiaty rozsiewają świeże zapachy.
Przechadzam się pośród nich, lecz mnie nie widzą.
Wyobrażam sobie, że kiedy śpię,
Jestem do nich bardzo podobna-
Myśli mi się mącą-
To położenie jest dla mnie naturalne,
Gdyż wtedy rozmawiam swobodnie z niebem,
A stanę się użyteczna, gdy położę się już na zawsze:
Wówczas drzewa choć raz mnie dotkną, a kwiaty znajdą dla mnie czas.

October 07 2014

Sylvia Plath "Wiąz"

Znam dno, mówi, dotykam go swym wielkim korzeniem:
Tego się właśnie boisz.
Ja się nie boję; ja tam byłam.

Czy słyszysz we mnie morze,
Jego skargę?
Czy też głos nicości, będącej twym opętaniem?

Miłość to cień.
Leżysz i płaczesz po niej -
Posłuchaj stuku jej kopyt, ona odbiegła jak rumak.

Całą noc będę tak dziko galopować,
Aż twa głowa stanie się kamieniem, a poduszka trawą,
Budząc echa, echa.

Czy mam przynieść ci rytm zatruty?
Ten wielki spokój to deszcz.
Jego owoc: cynowobiały jak arszenik.

Wycierpiałam okrucieństwo zachodów słońca.
Wypaliłam się do korzenia.
Moje czerwone włókna płoną jak druciana ręka.

Rozpadam się na kawałki wirujące jak maczugi.
Tak gwałtowny wicher
Nie zniesie obojętności: muszę krzyczeć.

Księżyc jest tez okrutny; przyciąga mnie
Bezlitośnie, gdyz jest bezpłodny.
Jego blask rani mnie. Być może go schwytałam.

Puszczam go wolno, puszczam wolno.
Okrojonego jak po ciężkiej operacji.
Jak twoje złe sny opętały mnie i wzbogaciły.

Zamieszkuje mnie krzyk,
Nocą wzlatuje,
By wczepić swe haczyki w obiekt miłości.

Przeraża mnie ta ciemna istota
Uśpiona we mnie:
Cały dzień czuję jej delikatne obroty i złośliwość.

Chmury przepływają i nikną.
Czy to twarze miłości blade, bezpowrotnie stracone?
Czy to dla nich niepokój targa mym sercem?

Nie pojmuję nic więcej.
Co to za twarz,
Tak śmiercionośna w gąszczu gałęzi? - 
Wsącza swój jad żmii.
Poraża wolę. To poszczególne grzechy,
Co niosą śmierć, śmierć, śmierć.
Reposted byechoesfromonetoanotherniepotrzebnaprzygoda

October 06 2014

Reposted byjointskurwysynazathianakotzmarsamagolek22sidestorya-antimatternotidarlingdontleavemelentilcia

October 02 2014

August 31 2014

Reposted byechoesfromonetoanotherbialy-krolik

August 19 2014

August 14 2014

Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl